Zaledwie siedem minut po powrocie do najwyższych rozgrywek Wrocławianie dostali od gospodarzy duży prezent. Obrońcy Górnika stracili piłkę w polu karnym po fatalnym błędzie, dopadł do niej Piotr Samiec-Talar, podał do Przemysława Banaszaka, a ten z łatwością otworzył wynik spotkania.
Po straconym golu wicemistrzowie Polski ruszyli do odrabiana strat, co udało im się dopiero w 65. minucie. Udało to trafne określenie, bo piłka do siatki wpadła po podaniu sprzed pola karnego, które niefortunnie przeciął Yegor Matsenko (1:1).
Kilkanaście minut potem był rzut rożny, po którym odbitą piłkę zebrał przed polem karnym Ikia Dimi. Uderzył płasko i celnie, podwyższając i ustalając, jak się później okazało, wynik na 2:1.
Galeria zdjęć
Trener WKS-u, wracającego do elity po roku nieobecności, pochwalił rezerwowych Górnika, którzy odegrali bardzo ważną rolę.
- Czasami to oni przesądzają o wyniku, nie zawodnicy podstawowi. My też chcieliśmy odświeżyć drużynę, by wrócić do stylu z pierwszych fragmentów meczu, ale nam to nie wyszło - powiedział Ante Simundza.
Pierwszą kolejkę setnego sezonu ekstraklasy otworzył w piątek wygrany przez Radomiaka Radom 2:1 mecz z Wieczystą Kraków.
W kolejce drugiej WKS zmierzy się w niedzielę 2 sierpnia u siebie z Rakowem Częstochowa, który przyjedzie do Wrocławia po porażce 1:2 na własnym boisku z Wisłą Płock. Początek meczu na stadionie Tarczyński Arena o godzinie 17:30 (bilety są do kupienia tutaj). Transmisja na TVP Sport i Canale+ Sport 3.
Tego samego dnia do sklepu internetowego, a być możne także do punktów sprzedaży na stadionie, trafią nowe domowe koszulki meczowe.