Goście od razu narzucili swój styl gry i zawodnicy Śląska praktycznie od początku tylko próbowali redukować straty. Pierwszą kwartę zakończyli ze stratą 10 punktów – 20:30.
W drugiej nie było wcale lepiej, bo gracze Cedetivy konsekwentnie powiększali przewagę. Na domiar złego wskutek urazu z boiska musiał zejść Kadre Gray. Rezultat jaki pojawił się na tablicy po zakończeniu drugiej kwarty – 31:65 nie napawał optymizmem na drugą połowę spotkania.
Galeria zdjęć
Po przerwie gospodarze weszli na parkiet z zastrzykiem nowej energii. Śląsk starał się dogonić rywali, jednak przewaga była już zbyt duża.
Galeria zdjęć
Ostatecznie 3 kwarta zakończyła się równie źle dla gospodarzy jak poprzednie - 57:88.
W ostatniej części meczu sytuacja na parkiecie zasadniczo się nie zmieniła. Śląsk przegrał wysoko 81:114 i w ten niewątpliwie nieudany sposób zakończył przygodę z europejskimi rozgrywkami pucharowymi.
Najlepszymi graczami Śląska byli:
- Jakub Nizioł (13 pkt, 3 asysty)
- i Stefan Djordjević (11 pkt, 9 zbiórek).
Wśród zawodników z Ljubljany wyróżniali się Umoja Gibson (20 pkt, 9 asyst) i Rok Radović (17 pkt, 3 zbiórki).
Nieudany start w EuroCupie
Podsumowując udział Śląska w BKT EuroCupie – większość rywali okazała się mocniejsza. Wrocławscy koszykarze skończyli z bilansem pięciu zwycięstw i 13 porażek. Co prawda nie wszystkie mecze ostatniej kolejki Eurocupu zostały już rozegrane, ale mimo tego nie zmieni to raczej pozycji WKS-w tabeli.
Wrocławianie uplasowali się na siódmej, przedostatniej pozycji. Gorzej wypadła tylko niemiecka Veolia Towers Hamburg.
Kolejny mecz ligowy w marcu
Teraz koszykarze będą mieli czas na oddech, bo następny mecz ligowy dopiero na początku marca. W czwartek 5 marca będą podejmować na własnym parkiecie MKS Dąbrowa Górnicza. Przeciwnik teoretycznie słabszy, bo obecnie zajmuje 11. miejsce w tabeli Orlen Basket Ligi.
Jednak poprzedni ligowy mecz pokazał, że Śląsk nie może lekceważyć takich rywali. W ubiegłym tygodniu wrocławscy koszykarze przegrali na własnym parkiecie z GTK Gliwice – drużyną z końca tabeli. I to jednym punktem – 84:85.